Więź ojca z dzieckiem
Średnia ocena:
Skomentowane przez 43
Członkowie
Czytaj komentarze
Streszczenie artykułu
Kilka spostrzeżeń młodego Taty. Może i dla Ciebie staną się inspiracją?
Raz na jakiś czas, podczas tych pierwszych oszałamiających dni po narodzeniu się mojego pierwszego dziecka, łapałem się na tym, że wpatrywałem się w nią, jak w transie, zachwycając się każdym drobnym jej gestem. Oczywiście, musiało minąć trochę czasu zanim faktycznie zrobiła coś godnego uwagi, jednak dla mnie jakoś wszystko było cudowne, począwszy od zapachu jej włosków i jej delikatnych rączek (które miały już skandalicznie ostre paznokcie), a kończywszy na jej miękkim oddechu, kiedy nie spała i obrazie pełnego spokoju podczas snu.
Po kilku takich dniach, gwałtowny szok wyrwał mnie z tej zadumy do rzeczywistości: Bycie tatą polegało na czymś więcej niż tylko wgapianie się w moje dziecko. Jeśli naprawdę chciałem zbudować z nią taką więź o jakiej marzyłem, musiałem wkroczyć do akcji i ubrudzić sobie ręce (metaforycznie, oczywiście. Do tej pory wiele razy miałem okazję zmieniać pieluchy...). Problem polegał na tym, że nigdy wcześniej nie spędzałem zbyt dużo czasu w otoczeniu dzieci, więc nie miałem zielonego pojęcia co robić. Jako że nie lubię nikogo prosić o pomoc (wiem, wiem, typowo męska cecha), był tak naprawdę tylko jeden sposób, by nauczyć się tego, co trzeba. Tak więc zamknąłem oczy, wziąłem głeboki oddech i zabrałem się do roboty.
W ciągu kilku minut, doznałem ważnego olśnienia: Skoro moja córka była tak samo “zielona” jak ja, była niewiarogodnie wyrozumiała. Przez kilka pierwszych tygodni jej życia, popełniłem tysiące błędów (żadne z nich jednak nie zagrażały jej zdrowiu, bądź życiu, przyznaję z ulgą). Ale odkryłem również kilka prostych sposobów porozumiewania się z nią, które naprawdę zdawała się lubić.
Pierwszym odkryciem było to, że mała na prawdę uwielbiała, jak trzymałem ją na rękach. Generalnie wolała moje ramiona, jednak kiedy nabawiłem się bólu i drętwienia pleców, równie szczęśliwa czuła się w nosidełku. Uwielbiała również jak do niej mówiłem. Na początku czułem się z tym trochę śmiesznie -- przecieź mała nie miała zielonego pojęcia co do niej mówiłem – jednak mój głos zdawał się ją uspokajać. Opowiadałem jej swój dzień, o tym co nowego w wiadomościach i o tym, co widzieliśmy kiedy zabierałem ją na spacer. Czasami, kiedy przerywałem na dłużej niż kilka sekund, wgapiała się we mnie tymi swoimi błyszczącymi oczkami i mógłbym przysiąc, że myśłała wtedy “Dobra, i co dalej?”
Jedna ważna rada: Ponieważ główka dziecka jest stosunkowo duża (jedna-czwarta jego ciała przy porodzie, natomiast jedna-siódma do czasu, kiedy jest dorosłe) a mięśnie jego karku nie są zbyt dobrze rozwinięte, jego główka ma tendencję do opadania przez pierwsze kilka miesięcy. Najważniejsze więc, by mieć pewność, że podtrzymujesz główkę dziecka – od tyłu – za każdym razem oraz unikać nagłych i gwałtownych ruchów.
Kolejnym większym odkryciem było to, że zmienianie pieluch było tak na prawdę wspaniałym sposobem na budowanie więzi. Dawało mi to również możliwość masowania jej gładkiego brzuszka, gilgotania jej kolanek i całowania jej malutkich paluszków. W pierwszych dniach, zmieniałem jej pieluchy co dwie, trzy godziny, i tak się w tym wprawiłem, że raz próbowałem to zrobić z zamkniętymi oczami. To nie był jeden z najlepszych moich pomysłów. Na początek, nagły powiew świeżego powietrza sprawił, że mnie posiusiała. Mogłem też wybrać pieluchę o mniejszym stopniu trudności (innymi słowy, taką która miała w sobie tylko siusiu, a nie kupkę). Na szczęście, nie popełniłem żadnego błędu, którego nie mógł naprawić prysznic i pralka.
Jak wielu świeżo upieczonych tatusiów, nie wiedziałem zbyt wiele o rozwoju dziecka. I szczerze mówiąc byłem lekko zawiedziony, kiedy się dowiedziałem, że minie bardzo dużo czasu zanim moja pociecha zagra ze mną w piłkę. Jednak dosyć wcześnie nauczyłem się, że mogę się z nią bawić w inny sposób. Czytałem jej bajki, bawiłem się w a-ku-ku, robiłem głupie miny, a nawet delikatnie turlałem się z nią po podłodze. Im bardziej ją zachęcałem – czy to werbalnie, czy za pomocą uśmiechu – tym bardziej się cieszyła. Jednak czas jej koncentracji był krótszy niż myślałem (czy jakiego oczekiwałem). Mniej więcej pięć minut – to był jej limit. Potem, zaczynała płakać lub marudzić lub po prostu patrzyła na mnie jakby była zanudzona na śmierć.
Znaczniki (tagi) kategorii:
Tata
Znaczniki (tagi) artykułów:
tata i dziecko